Znowu zaniedbuję swe niecne obowiązki. Tym razem z powodu korków poświątecznych, zwanych również przedsylwestrowym zatorem. Nie sądźcie jednak pochopnie, że nie węszę.
Po pierwsze chcę udowodnić, że jestem wyjątkowym szczurem, co to nie tylko jest złośliwy i patrzy jak tu kogo dziabnąć w palec. Ja również potrafię spojrzeć w niebo na ten przykład. Dzisiaj uczyniłem to jednak w dość niefortunnym momencie, bo zamiast się wzruszyć, zdziwiłem się. W miejscu, gdzie dotąd przeważnie było niebo, ujrzałem wyraźnie... błoto. Co więcej, podejrzewam, że nie jest to świeże pyszne błotko, ale zleżałe, być może nawet zeszłoroczne błocko. Nie zdradzę, skąd pochodzi ilustracja. Podpowiem tylko, że gdy robiłem zakupy, chciałem powiedzieć: zdjęcie, schody się pode mną ruszały.
Jako drugi dowód mojego - owszem, sprytu - ale też wrażliwości na walory estetyczne przedstawiam fotografię zdobytą sposobami godnymi gryzonia. Paparazzi z ,,Galji" i ,,Pooranego" pewnie zzielenieją jeszcze bardziej, gdy zobaczą autentyczny fragment choinki ubranej własnoręcznie przez parę wschodzących gwiazd białostockiego dziennikarstwa. Ha!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz