W grubaśnym świątecznym numerze ,,Polityki" Justyna Sobolewska (świeży transfer z ,,Dziennika") bierze pod lupę powieściopisarstwo kilku ostatnich sezonów i z iście szczurzą konsekwencją podąża śladem bohaterów. A bohaterowie tych książek to - wg jej tezy - miasta. W artykule pojawia się zatem krakowski zakopcony spleen spod znaku Świetlickiego i dawny Wrocław ociekający zbrodnią. Ale i niemniej kryminalny, a mniej znany Lublin, wykreowany przez Wrońskiego, czy Szczecin made by Kinga Iwasiów.
Szczurzy lokalny patriotyzm każe mi zastanowić się nad wilgotnymi kanałami mojego miasta. Na literackiej pustyni Białegostoku zakwitł co prawda niedawno całkiem dorodny kaktus, Ignacy Karpowicz. Jego debiutancka książka o polemicznym względem rynku usług telekomunikacyjnych tytule ,,Niechalo" ukłuła niejednego tutejszego filistra. Jednak wizja spacerujących po śródmieściu pomników nie doczekała się literackiej polemiki z prawdziwego zdarzenia. Czy to miasto nieciekawe, czy literatom ręce do kufli przymarzły?
Szczurzy lokalny patriotyzm każe mi zastanowić się nad wilgotnymi kanałami mojego miasta. Na literackiej pustyni Białegostoku zakwitł co prawda niedawno całkiem dorodny kaktus, Ignacy Karpowicz. Jego debiutancka książka o polemicznym względem rynku usług telekomunikacyjnych tytule ,,Niechalo" ukłuła niejednego tutejszego filistra. Jednak wizja spacerujących po śródmieściu pomników nie doczekała się literackiej polemiki z prawdziwego zdarzenia. Czy to miasto nieciekawe, czy literatom ręce do kufli przymarzły?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz